
Radca Prawny
Dzień dobry Pani Ewo! Doradza Pani w dość trudnej materii jaką są zobowiązania finansowe, czyli potocznie mówiąc długi. Co Panią napędza w walce o wygrane dla swoich klientów?
Fakt, zobowiązania finansowe to trudna materia, ale i bardzo wdzięczna. Z jednej strony trzeba przeanalizować dziesiątki dokumentów, w tym umów kredytowych. Należy wykazać się znajomością nie tylko prawa cywilnego i procedury cywilnej, ale również ustawy o kredycie konsumenckim czy prawa bankowego. Na bierząco należy śledzić orzecznictwo, również to europejskie.
Z drugiej strony radość klienta, który nie musi spłacać nadmiernych kosztów zaciągniętego kredytu jest nie do przecenienia. Tak samo charakter tego typu spraw – nie ma w nich miejsca na grę na emocjach, jaka często ma miejsce w sprawach rodzinnych.
Natomiast co mnie napędza w walce o wygrane sprawy moich klientów? Myślę, że to poczucie elementarnej sprawiedliwości. Owszem, długi należy spłacać. Długi w postaci pożyczonego kapitału, rynkowych odsetek i rynkowych pozaodsetkowych kosztów umowy, takich jak np. prowizja. Jednak jeśli wysokość prowizji jest praktycznie równa wysokości kapitału – to z takimi zapisami umownymi jest coś mocno nie tak. I to sądy widzą.
Czy prowadzenie „spraw oddłużeniowych” wymaga od Pani dużo pracy? I co w tej pracy bywa najtrudniejsze?
Najlepiej będzie, jeśli zacznę od odpowiedzi na drugą część pytania – najtrudniejsze jest uzyskanie informacji od klienta. I to takich informacji, które realnie pomogą w rozwiązaniu jego sprawy. U prawnika, tak jak u księdza, trzeba powiedzieć wszystko. Trzeba się wręcz „wyspowiadać”. Niestety klienci często nie zdają sobie sprawy co jest istotne, a co nie, więc umiejętność zadawania właściwych pytań jest tutaj niezwykle ważna. Trzeba również uważać na narrację klienta – jeśli jej ulegniemy, często wyprowadzi nas na manowce i oddali od właściwego rozwiązania problemu. Cały czas trzeba starać się aby trzeźwo i obiektywnie patrzeć na sprawę.
Problemem jest również to, że klienci nie chcą mówić o wszystkim co dotyczy ich sprawy – często się wstydzą, albo z jakiegoś innego powodu nie chcą, żeby postronna osoba o czymś wiedziała. To bardzo utrudnia, a czasami uniemożliwia dalszą współpracę z prawnikiem.
Przechodząc zatem do pierwszej części pytania – to właśnie zbudowanie relacji z klientem i uzyskanie niezbędnych informacji jest najbardziej czasochłonne.
Jakie cechy osobowości, Pani zdaniem powinien mieć w dzisiejszych czasach przedsiębiorczy człowiek pracujący lub prowadzący biznes w Polsce?
Przede wszystkim nieposkromioną ciekawość świata i chęć nieustannej nauki. To dzięki rozwijaniu swoich umiejętności jesteśmy bardziej pewni siebie i mniej się stresujemy. Ważna jest również świadomość na co rzeczywiście mamy wpływ i na tym skupić nasze działanie. Przykład? Rosnące obecnie ceny. Nie mamy na to wpływu. Mamy natomiast wpływ na to ile zarabiamy i to na tym powinniśmy się skupić. Narzekanie na rząd i inflację nie zatrzyma rosnących cen. Nie zaklinajmy rzeczywistości.
Jakie jest Pani zdanie na temat powszechnego korzystania z kredytów i pożyczek przez nasze społeczeństwo?
Po pierwsze i przede wszystkim – kredyty są dla ludzi, których na nie stać. Natomiast narracja wokół kredytów jest taka, że zewsząd krzyczą reklamy: „Chcesz mieć nowy telewizor? Weź kredyt! Chcesz pojechać na zagraniczne wakacje? Weź kredyt!”. I ludzie dają się na to nabierać. Dodajmy do tego kompletny brak edukacji w zakresie podstawowych zagadnień prawnych czy ekonomicznych i mamy przepis na katastrofę.
Zauważmy, że przez cały system edukacji w Polsce uczy się młodych ludzi jak interpretować wiersze sprzed 300-tu lat, natomiast w ogóle się im nie pokazuje jak wygląda np. umowa sprzedaży samochodu! Ludzie, kończąc liceum, nie potrafią załatwić podstawowych spraw w urzędzie. Nie wiedzą czym się różni brutto od netto, oraz że robiąc zakupy, płacą podatek VAT. Są kompletnie nieprzygotowani do życia w polskiej rzeczywistości prawno-gospodarczej. Za to znają budowę pantofelka i wiedzą co miał na myśli Mickiewicz pisząc „Pana Tadeusza”.
Ostatnimi czasy, przy okazji dyskusji dotyczącej kredytów frankowych i złotówkowych, czytam komentarze, że „czego ci kredytobiorcy chcą? Przecież sami są sobie winni, skoro nie przeczytali umowy albo przeczytali ją bez zrozumienia”. Tylko prawda jest taka, że człowiek „nie siedzący w prawie” nie jest w stanie przeczytać umowy kredytu hipotecznego z pełnym zrozumieniem! To jest niemożliwe! Jeżeli sądy mają problemy z ich interpretacją to przeciętny Kowalski tych problemów mieć nie będzie? Odpowiedź jest oczywista.
Jaką książkę by Pani poleciła naszym czytelnikom jako „must have”? I dlaczego jest to właśnie ta książka?
Bez zbędnego wstępu uważam, że takim „must have” jest książka Erika Bertranda Larssena pod tytułem „Bez litości. Poznaj moc treningu mentalnego”. Najlepsze w tej książce jest to, że mówi o rzeczach oczywistych, o których słyszeliśmy już wielokrotnie. Mówi natomiast w taki sposób, że zaczynamy się nad tymi „oczywistościami” zastanawiać. Przykład? Teoretycznie wszyscy wiedzą, co trzeba zrobić, żeby odnieść sukces. Wiedzą to zarówno ludzie, którzy sukces odnieśli jak i ci, którzy go nie odnieśli. Co różni jednych od drugich? To, że ludzie sukcesu robią te rzeczy, a ci drudzy tylko się nad tym zastanawiają. Tyle i aż tyle. A jest tam więcej tego typu smaczków. Polecam każdemu, ta lektura daje niesamowitą siłę do działania pomimo wielu przeciwności.
